piątek, 16 grudnia 2016

Siedziba organizacji a numer NIP



W tym poście chciałbym opisać temat który dotknął mnie osobiście jako pełnomocnika pewnego Stowarzyszenia. Słyszałem również o dwóch podobnych przypadkach. Kazus dotyczy siedziby zakładanego podmiotu i problemów z uzyskaniem numeru NIP.


Stowarzyszenie zakładali studenci z jednego z większych miast wojewódzkich. Ponieważ nikt z założycieli nie miał możliwości udostępnienia adresu lokalu, siedzibę stowarzyszenia uchwalili w tzw. „wirtualnym biurze”. W dalszej kolejności sąd zarejestrował stowarzyszenie, w międzyczasie członkowie zaczęli już działać (złożyli nawet jeden projekt wydarzenia kulturalnego do agencji rządowej). Dobry początek przerwała decyzja z urzędu skarbowego odmawiająca nadania numeru NIP na podstawie art. 8c pkt 1 ppkt 1 Ustawy o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników (t.j. Dz. U. z 2016 r. poz. 476, 905, dalej jako ustawa o NIP). Podstawowym argumentem US było stwierdzenie, że siedziba jest wirtualna (co z tego?) oraz, że istnieje prawdopodobieństwo niedozwolonych działań względem podatku VAT w przyszłości (pomimo, iż faktycznie w ogóle nie przewidywano podejmowania działalności gospodarczej w najbliższej przyszłości).


W opisanym powyżej kazusie podstawą prawną powinien być przede wszystkim art. 41 Kodeksu cywilnego (t.j. Dz. U. z 2016 r. poz. 380), który brzmi następująco:

„Jeżeli ustawa lub oparty na niej statut nie stanowi inaczej, siedzibą osoby prawnej jest miejscowość, w której ma siedzibę jej organ zarządzający.”

W świetle tego przepisu w zasadzie nie ma ograniczeń co do wyboru siedziby, co wynika z przyznania pierwszeństwa statutowi. W zasadzie powołanie się na ten przepis powinno zamykać temat i pozwolić na dowolne ustalanie siedzib podmiotów w wirtualnych biurach, lokalach założycieli lub znajomych. W praktyce jednak tak nie jest, co wynika z problemu wyłudzeń podatku VAT przez wysyp „spółek – wydmuszek”. Urzędnicy walczą z tym procederem poprzez odmowę nadania numeru NIP. Nie wiem jaki odsetek z tych „wydmuszek” stanowią fundacje i stowarzyszenia, ale podejrzewam że niewielki. Jednak podejście urzędów skarbowych nie zna litości i dotyczy wszystkich.

Co można w takiej sytuacji zrobić?


1.    Podjąć walkę z US. W opisanym powyżej kazusie mieliśmy odwołanie, jak się można domyślić ze skutkiem negatywnym. Więc w zasadzie pozostaje walka przed sądem, w tym wypadku WSA. Jakie argumenty można podnieść?
a.     Na pewno przywołany powyżej art. z Kodeksu cywilnego.
b.  Trzeba zanegować podstawę odmowy z art. 8c pkt 1 ppkt 1 ustawy o NIP, najlepiej poprzez wykazanie, iż siedziba nie jest fikcyjna. Nie powinno być to trudne. Ponieważ o ile w przypadku podmiotów prowadzących działalność gospodarczą można domniemywać, iż siedziba będzie stanowiła codzienne centrum zarządzania, to w przypadku małego stowarzyszenia powołanego dla celu rozwoju wspólnych pasji lub realizacji celów społecznych w wolnym czasie swoich członków raczej na pewno tak nie będzie. Większość z mniejszych organizacji ma siedziby w domach/mieszkaniach swoich członków lub ich rodzin, a rola tych miejsc ogranicza się do odbioru korespondencji. Należy więc wskazać, iż miejsce służyć ma odbiorowi korespondencji i spotkaniom zarządu np. raz w miesiącu. W świetle prawa to wystarczająca przesłanka uznania za siedzibę.
c.    Warto wskazać na wielkość organizacji, jej charakter i sposób działania (statut!). Powinien z nich wynikać doraźny sposób działania i brak potrzeb dla lokalu w którym działał by zarząd codziennie.
d.   Obecnie większość z wirtualnych biur ma już opracowaną taktykę procesową. Podczas kontroli lokalu wywieszają nazwy organizacji na drzwiach, przedstawiają miejsce spotkań, przechowywania dokumentów (przy czym nie ma wymogu by dokumenty były przechowywane w siedzibie, zwykle są w biurze rachunkowym) itp. W przywołanym kazusie podczas wizji, mieliśmy doskonale zaprezentowane biuro – puste pomieszczenie z tabliczkami z nazwą stowarzyszenia. Rezultat? Argument urzędnika, iż w tym miejscu jest już zarejestrowanych 50 innych spółek i siedziba stowarzyszenia musi być fikcją. Więc warto nie przesadzać z fabularyzowaniem (tabliczki z nazwą), tylko skupić się na umowie z biurem i wykazaniu, iż podstawowym zadaniem miejsca jest odbiór korespondencji i możliwość skorzystania z lokalu albo nawet wpisanie iż raz/dwa w miesiącu zarząd spotyka się tam i ma zagwarantowane pomieszczenia. Nie widzę podstaw by kwestionować taką argumentację.

2.   Odpuścić i zmienić siedzibę. W przywołanym przypadku tak się stało, co prawda już po odwołaniu, ale nie zdecydowaliśmy się na drogę sądową. Osobiście tego żałuję, ale argumenty założycieli o chęci jak najszybszego rozpoczęcia działania (zwykle podczas zakładania nowego NGO jest dużo energii i pomysłów, które muszą być od razu zrealizowane) przeważyły i zrezygnowaliśmy z walki.

3.   Zarejestrować organizację w innym miejscu (idealne będzie mieszkanie członka organizacji lub jego rodziny), a następnie przenieść siedzibę do wirtualnego biura (!). Jest to sprytny wybieg, który umożliwi uzyskanie numeru NIP. Urząd Skarbowy nie będzie mógł kwestionować nowej siedziby organizacji ze względu na brak podstawy prawnej. Jeżeli nie będziemy prowadzić działalności gospodarczej to w zasadzie nie powinniśmy napotkać żadnych utrudnień ze strony administracji (prowadzenie działalności może wpłynąć na kontrole). Tak też stało się w moim kazusie. Co prawda dopiero po jakimś czasie i ze względu na wzrost wielkości organizacji. Jednak wiąże się to też z utrudnieniami (czas, zmiany statutu, zmiany w KRS).

Na koniec warto przywołać orzecznictwo w zakresie siedziby:

·        wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu w sprawie o sygn. I SA/Wr 284/12
·        wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie C‑527/11 z marca 2013 r. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz